
Robienie nowych rzeczy może być ciekawe, stresujące albo przerażające. Albo wszystko naraz.
W życiu każdego człowieka przychodzą chwile, gdy będziemy chcieli lub musieli zrobić coś nowego. Wystawić nasze ciało i umysł na nowe doświadczenia.
Dlaczego się boimy
Połowa konfrontacji z „nowym” dzieje się już na samą myśl o niej. Pocimy się, nie możemy spać, jąkamy się, panikujemy, boli nas brzuch. To zdrowy objaw jednostki, która boi się nieznanego.
Im większa stawka, tym większy strach. Rozmowa z nieznajomym kosztuje mniej niż zmiana pracy, a zmiana pracy mniej niż przeprowadzka na drugi koniec świata. Dlatego warto zaczynać od małych rzeczy — oswajają nas z samym uczuciem strachu, zanim przyjdzie zmierzyć się z tymi dużymi.
Wiele osób poddaje się wtedy i jeżeli nie musi, to nie podejmuje wyzwania. Uważam, że najczęściej robią sobie krzywdę, bo ograniczają i zatrzymują swój rozwój. Niestety, są tego chyba nieświadomi.
Moja historia
Jako nastolatek byłem nieśmiały. Miałem silny punkt widzenia, lecz — teraz tak uważam — dość ograniczony. Była to blokada w komunikacji z ludźmi. Któregoś dnia mama popchnęła mnie do przykościelnego stowarzyszenia pełnego młodych ludzi. Okazało się, że była to wspaniała decyzja. Po pewnym czasie nieśmiałość zniknęła — oczywiście stało się to kosztem stresu, przechodzenia przez strach, łamania wstydu i odrzucania myśli o tym, co pomyślą inni. Było to trudne.
Droga ważniejsza niż cel
W odkrywaniu siebie nie liczy się tylko to, co odkryjemy. Sama droga jest równie ważna. Ten czas pozwala nam przeżywać emocje, doświadczać samego siebie. Dlatego czasem chciałbym znowu być tamtym nieśmiałym nastolatkiem.
Do nowych rzeczy warto podchodzić z ciekawością. Nie chodzi o to, jaka będzie nowa rzecz, a bardziej o to, co odkryjemy w sobie. Jakie będzie nasze doświadczenie. Jaki puzzel dołożymy do naszej układanki. Jak nadpiszemy swoje zachowanie albo postrzeganie świata. To jest najbardziej fascynujące.
Nie odkładaj na później
Doświadczyć czegoś za późno jest lepiej niż nie doświadczyć wcale. Ale po co za późno, skoro można wcześniej? Może się okazać, że potem warunki nie pozwolą nam podjąć tego, co odłożone. Zdrowie nie pozwoli na całodniowe zwiedzanie Nowego Jorku ani na rozmowy całymi nocami przy ognisku, w blasku księżyca.
Nowe doświadczenie to jedyna droga rozwoju. A rozwój jest Gwiazdą Polarną ludzkości.
Czasem trzeba zaryzykować i zrobić krok w nieznane. Podjąć wyzwanie i „przejść przez strach”. Mamy obawy? Może boimy się odkryć w sobie coś, co jest tam od zawsze, uśpione?
Codziennie jedna nowa rzecz
Kiedyś powiedziałem sobie, że codziennie chcę zdobyć nowe doświadczenie. Może to być mały krok do przodu, ale jednak chcę go zrobić. Nauczenie się nowego słowa w obcym języku, przygotowanie nowej potrawy, nowy skrót na klawiaturze. Przy okazji odkryłem, że lenistwo jest wrogiem rozwoju. Trzeba codziennie wstać i działać.
Moment „aha”
To chwila, w której coś nagle rozumiemy — coś, czego chwilę wcześniej nie rozumieliśmy. Chcę takich momentów jak najwięcej. To informacja zwrotna, że ciągle coś się w moim życiu dzieje, że się rozwijam.
Dziś, gdy przychodzi chwila na coś nowego, najczęściej jestem podekscytowany i zadaję sobie pytanie: „co teraz odkryję? czego doświadczę?”. Czasem są tam również ukryte obawy i nutka strachu. Ciekawość jednak najczęściej wygrywa.
A Ty? Jaką jedną nową rzecz zrobisz dzisiaj?