
Ponoć istocie ludziej wyrobienie opinii na temat nowo poznanej osoby zajmuje 20 sekund. Z reguły naszą ocenę tłumaczymy sobie “instynktem” bądź “przeczuciem”.
Faktycznie często zdarza się, że “jest chemia”. Coś zaskoczy i znajomość dalej układa się samoczynnie. Na pewno każdy z nas doświadczył tego efektu dopasowania. Dotyczy to zarówno naszych towarzyszy życiowych, przyjaciół i partnerów biznesowych.
Działa to też w drugą stronę. Efekt niedopasowania — ten, w którym instynkt nas zwiódł. Kazał ślepo zaufać, a później się sparzyliśmy. Trudno.
Mam wrażenie, jakby każdy z nas nadawał na określonej „częstotliwości” — sposobie myślenia, reagowania i odczuwania. Częstotliwość ta zmienia się chwilowo w zależności od naszego nastroju. Zmiany trwałe występują z czasem — gdy bardziej siebie poznajemy i rozumiemy własne zachowanie. Częstotliwość może zmieniać się na stałe pod wpływem silnych przeżyć pozytywnych bądź negatywnych (np. osób które przeżyły Auchwitz).
Wiedząc o częstotliwości energii naszego ciała w łatwy sposób możemy wytłumaczyć działanie instynktu. Jeżeli częstotliwość nasza i nowo poznanej osoby są bardzo podobne to łatwo znajdziemy wspólny język, itp. itd.
Instynkt może nas zawieźć, gdy fale wyglądają na podobne, ale w rzeczywistości są chwilowo zniekształcone (np. imprezowym alkoholem). Ktoś może także specjalnie zmienić na chwilę swoją częstotliwość, że osiągnąć swoje ukryte cele (podobnie jak zakładanie masek w Ferdydurke Gąbrowicza). Tymczasowo taka osoba rezonuje z nami, lecz z czasem zaczynają pojawiać się zgrzyty…
Doprowadza nas to (m.in.) do wytłumaczenia dlaczego z jednymi osobami lubimy przebywać, a z innymi nie. Osoby znające siebie mawiają: “otaczam się odpowiednimi ludźmi”. Wybierają takie znajomości, które nie kłócą się z ich aurą. W efekcie ich siła wypływa z ogromnej fali osób o podobnej częstotliwości energii wewnętrznej.
Wniosek z tego taki, żeby najpierw poznać siebie, a następnie poznać osoby podobne. I później takimi się otaczać.