Zawsze byłem człowiekiem społecznym. Zależało mi na pielęgnowaniu kontaktów ze znajomymi. Taki już byłem i (myślę, że) dalej jestem.
Po zakończeniu studiów i kilku latach pracy zacząłem odkrywać interesujące rzeczy. Część dawnych bliskich znajomych od zawsze zachowywała się interesownie. Zbyt interesownie. Tylko ja tego nie widziałem. Prosili o różne przysługi i pomoc. A gdy ja coś chciałem byłem zbywany w stylu “zadzwoń póżniej” albo “teraz jestem zajęty”. Kiedy sam zacząłem odmawiać osoby te poczuły się chorobliwie urażone. “No jakto? Wcześniej miałeś dla mnie czas, a teraz już nie”. Próbowały różnych sztuczek, grania na emocjach itp. Ostatecznie znajomości te się rozpadły.
Rozumiem, że każdy ‘ciągnie w swoją stronę’. Pewnie robię to i ja. Jednak uważam, że w życiu nie chodzi tylko o branie ale także o dawania. Może nawet bardziej o to drugie.
Teraz wybieram przyjaciół. Kończę dawne znajomości, w których czułem się wykorzystywany. Nie chcę marnować czasu na takie osoby — egoistów ciągnących tylko do osiągnięcia swojego celu.
Dziś już nie staram się mieć wielu znajomych. Staram się mieć właściwych.